Teksty autorskie

Anna Frontczak:

Mama to jeden z najlepszych przyjaciół dla wielu z nas wspierający nas w dalszej edukacji

Dzień Matki to święto macierzyństwa i kobiecości. Święto to posiada bardzo głęboką tradycję sięgającą jeszcze starożytnych Rzymian i Greków. Kultem otaczane były Matki Boginie, będące symbolem płodności i urodzaju, początkiem wszelkiego życia. Prym wiodła Rea, żona Kronosa, która...

Komentarze (0)

Anna Frontczak:

Kształtowanie naszego charakteru i rozwijanie naszej osobowości

Cele i zadania kształcenia młodzieży na poziomie szkoły wyższej były i są zawsze postrzegane jako jeden z podstawowych przedmiotów badań w zakresie dydaktyki szkół wyższych. Nauka domaga się takiego ukształtowania edukacji we wszystkich kierunkach, aby można było wykorzystać...

Komentarze (0)

Wojciech Laskowski:

Od redaktora

Drodzy Państwo! Jakiś czas temu pisałem o pracy i o godności w relacji pracownik-pracodawca. Temat znany jest również z naszego chicagowskiego podwórka. Wiele osób ściera się niemal codziennie z tzw. „gumowymi czekami”, które są odpowiedzią na...

Komentarze (0)

Monika Lewińska:

Polityka jest kobietą

Początek końca systemu edukacji? Przez lata, maj i kwitnące kasztany kojarzyły się z trudnym, ale i pięknym okresem wkraczania w dorosłość – zdawaniem egzaminów maturalnych. Od kilku lat ta pora zaczyna przybierać ciemniejsze barwy, bo matury staja się coraz częściej...

Komentarze (0)

Monika Lewińska:

Polityka jest kobietą

Kryminalne układy Ta wstrząsająca historia nie jest jedynie zdarzeniem kryminalnym. Wskazuje na wielką nieudolność polskiej policji oraz naszego wymiaru sprawiedliwości. Co gorsza, pewne poszlaki wskazują na powiązania grup przestępczych ze środowiskiem politycznym SLD. Historia...

Komentarze (0)

Archiwum \ 2008-05-29 \ Polityka jest kobietą

Monika Lewińska
Monika Lewińska : Polityka jest kobietą

[May 29, 06:48 PM]

Początek końca systemu edukacji?

Przez lata, maj i kwitnące kasztany kojarzyły się z trudnym, ale i pięknym okresem wkraczania w dorosłość – zdawaniem egzaminów maturalnych. Od kilku lat ta pora zaczyna przybierać ciemniejsze barwy, bo matury staja się coraz częściej znakiem problemów w polskim szkolnictwie.

Trudno powiedzieć od kiedy naprawdę zaczęły się kłopoty w polskim systemie edukacji. Czy przyczyną były zbyt słabe zarobki kadry dydaktycznej i tzw. „wypalenie zawodowe”? Czy może kolejne reformy, które pojawiały się jedna po drugiej w takim tempie, że ani nauczyciele, ani uczniowie nie nadążali za zmianami? Faktem jest, że od kilku lat w szkolnictwie dzieje się coraz gorzej. O ile rok szkolny udaje się jako-tako przepracować spokojnie, o tyle wszystkie trudności, niedociągnięcia i kłopoty wychodzą pod koniec, w okresie egzaminów końcowych i matur. Zdaniem kadry akademickiej, dają się we znaki także i w okresie studiów, kiedy okazuje się, że pierwszoroczni studenci nie dorównują poziomem wiedzy i umiejętnością „uczenia się” swoim poprzednikom sprzed – zaledwie - kilku lat. Jeden z nauczycieli uniwersyteckich, wolący zachować anonimowość, stwierdził ostatnio, że na jego uczelni padła propozycja stworzenia dla studentów „kółek wyrównawczych”, bo część z nich ma ogromne braki z zakresu podstawowych zagadnień.

Tegoroczne egzaminy, zarówno maturalne jak i gimnazjalne, wywołały prawdziwą burzę. To, co dziennikarze nazywają „wpadkami” Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, rozpoczęło się już w marcu, czyli w okresie próbnych matur. Nieporozumienie między CKE a prywatnymi wydawnictwami edukacyjnymi sprawiło, że tegoroczni absolwenci pisali maturę próbną dwa razy. Dodatkowo potem okazało się, że przygotowane przez CKE zadania maturalne przedostały się do Internetu, i każdy kto tylko dobrze poszukał –znalazł je wraz z rozwiązaniami jeszcze przed terminem sprawdzianu w szkole. Kwietniowe testy gimnazjalne znów zrodziły awanturę. Prawie 5 tysięcy uczniów w całej Polsce nie odpowiedziało na jedno z najwyżej punktowanych zadań, ponieważ nauczyciele języka polskiego nie zdążyli przerobić z nimi lektury, o której była mowa w zadaniu. W przypadku majowej matury wszyscy mówili już wprost – o błędach CKE. Na maturze z matematyki pojawiło się zadanie, którego nie był w stanie rozwiązać dr hab. Lech Mankiewicz z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN. Uważa on, że tak sformułowanego zadania po prostu nie da się wykonać, bo „brakuje informacji, że chodzi o wielomian trzeciego stopnia” a w matematyce: „nikt niczego nie powinien się domyślać. Wszystko ma wynikać z warunków sformułowanych na początku. Nie wolno z uczniów robić idiotów”. Na maturze z fizyki – sytuacja podobna. W zadaniu o beczkach z gipsem toczonych bez poślizgu po pochylni należało wykazać, że „przyspieszenie kątowe, z jakim stacza się beczka, nie zależy od jej masy”, ale naukowcy zwrócili uwagę na wzór fizyczny, który miał doprowadzić do prawidłowej odpowiedzi: „Ten wzór to kompletna brednia, bo zakłada nieistniejącą w tym przypadku siłę tarcia kinetycznego. (…) autor zadania nie rozumie, jak działają siły tarcia w przyrodzie.” - skomentował prof. Łukasz Turski z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN i Uniwersytetu Kardynała Wyszyńskiego. W przypadku egzaminu z języka polskiego wcale nie jest lepiej. Forma sprawdzianu przewiduje sztampowe odpowiedzi, według „klucza”. Jeśli uczeń jest kreatywny albo ma swój punkt widzenia na dany temat – skutkiem czego nie udzieli przewidzianych przez komisje odpowiedzi, na pewno nie uzyska maksymalnej ilości punktów. Odwieczny paradoks w nauczaniu języka polskiego: „co poeta miał na myśli” realizuje się właśnie w zadaniach maturalnych, na które istnieje tylko jedna słuszna odpowiedź – taka, jaką ustaliła CKE.

Awantura, jaka rozgorzała po tegorocznych testach doprowadziła do dymisji przewodniczącego CKE, Marka Legutko. W miniony weekend złożył on swoją rezygnacje do ministra edukacji narodowej, pani Krystyny Hall, ale jego współpracownicy w ministerstwie żałują tej decyzji. Podkreślają, że był prawdziwym ekspertem od egzaminów zewnętrznych, a kolejne błędy pojawiające się w testach, mają o wiele głębszą przyczynę niż „człowiek”. Niedbałość przygotowujących zadania i brak kontroli nad nimi to jedynie objaw poważnej choroby, toczącej system edukacji w Polsce od wielu lat.

W najbliższy wtorek odbędzie się kolejny już, ogólnopolski strajk nauczycieli. Może warto choć raz wsłuchać się w głos ludzi, którzy przez lata obserwują zmiany edukacyjne z bliska i na co dzień zmagają się z ich paradoksami?

Wojaże głów państwa

Tydzień upłynął w światku politycznym pod znakiem zagranicznych wojaży. Donald Tusk wrócił z wizyty w Peru, gdzie przebywał na szczycie Ameryka Łacińska – Unia Europejska. Prezydent Kaczyński z kolei udał się do Kijowa, na spotkanie dotyczące energetyki w europejskich krajach nadmorskich.

Premier wraz z małżonką spędzili w Peru i Chile łącznie siedem dni. W Limie, Tusk wziął udział w szczycie unijnym poświęconym głównie kwestiom ubóstwa i zmianom klimatycznym, ale wiele czasu spędził też na zwiedzaniu najważniejszych zakątków obu krajów. Był m.in. w najsłynniejszym mieście Inków - Machu Picchu, zwiedził też kolej transandyjską, zbudowaną przez polskiego inżyniera Ernesta Malinowskiego. Pod koniec swojej wizyty został odznaczony przez prezydenta Alana Garcię najwyższym peruwiańskim odznaczeniem państwowym - "El Sol del Peru" - Słońcem Peru.

Podróż do Ameryki Łacińskiej, nazywana przez samego szefa rządu „podróżą życia” wywołała duży sprzeciw opozycji, który znalazł swój wyraz w konferencji zatytułowanej: „POdróżnik Donald Tusk wraca do kraju”. PiS wypominał premierowi, że wizyta na amerykańskim kontynencie kosztowała budżet państwa 1,6 mln złotych. Na konferencji pojawiły się natychmiast złośliwe przeliczenia: „ Premier mówił o dożywianiu polskich dzieci w szkolnych stołówkach. Za kwotę 1,6 mln zł. można kupić obiady dla 150 tys. niedożywionych dzieci lub 400 komputerów dla biedniejszych uczniów.”

Premier oponuje, udowadnia, że dzięki egzotycznej wizycie przekonał się, jakie możliwości dałoby ożywienie relacji UE – Ameryka Łacińska, a w tym relacji Polska – Ameryka Łacińska. Zaraz po przyjeździe mówił: „Niektóre kraje Ameryki Południowej odnotowują stopy wzrostu porównywalne z azjatyckimi ‘tygrysami gospodarczymi’.” Możliwości dla naszej współpracy z Peru i Chile widzi zwłaszcza w przemyśle miedziowym: „Przygotowujemy m.in. dla KGHM pole politycznej akceptacji dla inwestycji w Peru.”

O wiele bliżej wyjechał prezydent Lech Kaczyński. Kijów, po Krakowie i Wilnie, stał się trzecim miejscem spotkania szczytu energetycznego państw położonych nad morzami: Bałtyckim, Czarnym i Kaspijskim. Oprócz reprezentantów gospodarzy i Polski, obecni byli także przedstawiciele Łotwy, Litwy, Estonii, Gruzji i Azerbejdżanu. Wszyscy podkreślali, że najważniejszym celem takich spotkań jest dążenie do bezpieczeństwa energetycznego dla krajów centralnej Europy, stworzenie bezpiecznych i przewidywalnych źródeł dostaw i tranzytu. Juszczenko, prezydent Ukrainy dodaje bez ogródek: „(…) należy dążyć do uniezależnienia dostaw ropy i gazu od polityki.”

Prezydenci siedmiu krajów podpisali trzy dokumenty - deklarację o zasadach globalnego bezpieczeństwa, koncepcję Bałtycko Czarnomorsko-Kaspijskiego stowarzyszenia energetycznego, a także dokument dotyczący rozwoju ropociągu Odessa-Brody. No i proszę: nie trzeba daleko jeździć, żeby dużo załatwić.

Monika Sylwia Lewińska

Zarejestruj się Skomentuj artykuł